Zdrowy miś – fajniejszy miś

O gustach się nie dyskutuje, to fakt, bo każdemu podoba się co innego, ale o poczuciu smaku i atrakcyjności podyskutować już można. W świecie zwierząt atrakcyjność jest czymś wręcz nierozłącznym z tworzeniem więzów i relacji prowadzących do powielenia gatunku. Dzieje się to wszystko zupełnie poza wszelką świadomością, wszelką kontrolą. Pomijam w tej kwestii człowieka, ponieważ u nas jako gatunku rozwinęła się samoświadomość zachowań.

W świecie misiów o atrakcyjności partnera/partnerki decydują jak w większości świata zwierząt substancje chemiczne produkowane przez organizm, a związane z zapachem i smakiem. Feromony – bo tak właśnie nazwano te tajemnicze substancje, działają jak swoistego rodzaju klucze, które docierając do innego osobnika wpasowują się bądź nie w tzw. garnitur przyzwolenia. Rodzajów feromonów jest wiele i o tym każdy z Was może poczytać sobie w publikacjach naukowych lub/i internecie. Ja chciałbym skupić się jednak na feromonach płciowych i społecznych, które w postrzeganiu atrakcyjności drugiego osobnika odgrywają największą rolę.

Same feromony to najczęściej substancje będące mieszaniną różnych związków chemicznych najczęściej z przewagą jednego z nich. W składzie feromonów jakie odbieramy zawarte są rozmaite informacje o osobniku z jakim mamy właśnie kontakt i choć nie dzieje się to na poziomie świadomości to mimo wszystko nasz organizm reaguje świadomie. Nie istnieje natomiast coś takiego jak źle lub dobrze działające feromony.

Ilu z Was zdarzyło się poznać kogoś, podać rękę i doświadczyć dziwnego uczucia podpowiadającego różne możliwości: „nie to nie ten, nie jest ciekawy, choć przystojny”, „nie jest przystojny ale ma coś w sobie”, „tego pana nie chcę znać, choć nie bardzo wiem dlaczego”…. Itd.

Najczęściej o pierwszym wrażeniu a właściwie o przedpierwszym wrażeniu decyduje właśnie informacja jaką niosą ze sobą feromony. Jesteśmy tylko ludźmi – zwierzętami mimo wszystko i nasze zwierzęce rejony mózgu funkcjonują tak samo jak innych zwierząt poszukując najbardziej optymalnego partnera. Na atrakcyjność w naszym zwierzęcym świecie składa się nie tylko sam wygląd zewnętrzny (w świecie zwierząt nie ma takiej różnorodności twarzy i sylwetek jak u ludzi), ale zapachy, siła, zdrowie i jurność/potencja/płodność. O większości z tych rzeczy informacje zawarte są w bagażu feromonowym. Oczywiście my jako ludzie częściej zwracamy uwagę na wygląd zewnętrzny oraz komunikację w pierwszej kolejności, niemniej jednak nie jesteśmy w stanie obronić się przed tym co niosą ze sobą feromony.

W skład feromonów wchodzą często enzymy oraz hormony odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie organizmu, toteż nie jest niczym nadzwyczajnym, że osoby zadbane, zdrowe i sprawne fizycznie częściej nam się podobają niż inne. Nie jest to jednak reguła. W przypadku Miśków (ale nie tylko) bardzo często kluczową rolę w odbiorze i postrzeganiu atrakcyjności odgrywa wolny testosteron wchodzący w skład męskich feromonów. Zauważyć jednak trzeba, że jest go więcej w feromonach u mężczyzn, którzy wykazują większą aktywność fizyczną i seksualną niż u tych biernych życiowo. Mają go też więcej panowie łysi, gdzie łysina nie wynika z wieku (testosteron u mężczyzn powoduje łysienie, jego działanie powoduje stymulację wzrostu włosów na twarzy, w okolicach płciowych i na ciele – nogi, klatka piersiowa i plecy, ale hamuje rozwój włosów na głowie). Zatem nawet jeśli nie posiadasz ciała Adonisa i na twoim brzuchu jest raczej ciepły boiler niż wymuskany kaloryfer, ale Twoje mięśnie regularnie pracują a organizm ciężkiej fizycznej pracy się nie boi, to najprawdopodobniej będziesz wielokrotnie bardziej atrakcyjny i lepiej postrzegany niż Twoi leniwi, kanapowi koledzy. I ta reguła sprawdza się praktycznie zawsze w przypadku obu płci i wszelkich konfiguracjach. Ilość wolnego testosteronu wynika również z diety (sposobu odżywiania) jaką stosujesz. Jeśli jest ona bogata w kwasy tłuszczowe omega 3, tłuszcze pochodzenia zwierzęcego oraz jest odpowiednio zbilansowana pod kątem minerałów i składników odżywczych (selen, potas, wapń, witaminy ADEK – te znajdziesz w margarynach, są rozpuszczalne w tłuszczach co oznacza, że aby organizm je wchłonął potrzebny będzie tłuszcz; oraz wit. C) wtedy Twój organizm będzie nie tylko zdrowo odżywiony, ale również produkcja testosteronu będzie większa. Nie chcę abyście pomyśleli, że za atrakcyjność odpowiadają jedynie feromony i testosteron więc o tych dwóch substancjach koniec. Ważne dla postrzegania atrakcyjności są także zapachy. Warto zwrócić uwagę, że zdrowy organizm wydziela mniej toksyn zarówno w postaci produktów przemiany materii jak i wolnych rodników i związków aromatycznych odpowiedzialnych za paletę zapachową. Nie znaczy to oczywiście, że zdrowy organizm nie pachnie, nie nie, pachnie i to nawet intensywniej ale paleta zapachowa jaką tworzy jest znacznie przyjemniejsza, atrakcyjniejsza i łagodniejsza od tej, którą produkują organizmy mocno obciążone. I nie odkryję tu przed Wami Ameryki, bo ta już dawno na mapach mówiąc, że np. osoby regularnie spożywające alkohol (i nie mam tu na myśli nałogu), palacze oraz osoby o mocno rozchwianej diecie pachną znacznie intensywniej i mniej przyjemnie niż inni. Problem w tym, że naturalnych nieprzyjemnych zapachów nie sposób zamaskować na dłużej. I podejrzewam, że każdy niepalący który to czyta zgodzi się ze mną, że palacza wykryć bardzo łatwo nawet jeśli bardzo się postara, żeby zamaskować odór fajek. Antyperspiranty, dezodoranty i perfumy mają w takich przypadkach krótkotrwałe działanie i najczęściej mieszając się z naturalnym zapachem tworzą mieszankę jeszcze gorszą niż sam zapach naturalny. Poza tym który z Was nosi ze sobą nieustannie dezodorant lub perfumy, by w klubie gdzieś w toalecie się „odświeżyć”? Ponieważ wiele toksyn i związków przemiany materii ma wpływ na kondycję naszej skóry a co za tym idzie na skład i jakość naszego potu nietrudno domyślić się, że spoceni będziemy pachnieć nie sobą a tym co zjedliśmy, spaliliśmy lub wypiliśmy (oczywiście po odpowiednim przetworzeniu). Pot sam w sobie może być substancją naprawdę atrakcyjną pod warunkiem, że nie będzie cuchnący (chyba, że ktoś lubuje się w takich fetyszach).

Pocenie się jest zdrowym objawem, wynika z prawidłowego funkcjonowania gospodarki wodno-elektrolitowej naszego organizmu. Jest naturalnym regulatorem ciepłoty ciała i nawilżenia skóry. Jest jednak też świetnym środowiskiem dla grzybów, bakterii i drobnoustrojów (pasożytów i pierwotniaków). Może też powodować odparzenia, mechaniczne uszkodzenia skóry oraz owrzodzenia (za sprawą drobnoustrojów). Szczególnie narażone na to są miejsca gdzie powstają fałdy skóry, zagięcia i sąsiadujące ze sobą powierzchnie często o siebie trące (pachy, uda, pachwiny, pośladki). Warto zadbać o te miejsca szczególnie, kiedy masz problem z nadmiernym poceniem. Regularne mycie się to podstawa, ale również używanie odpowiednich kosmetyków, żeli pod prysznic czy antyperspirantów. Warto te miejsca, szczególnie po kąpieli, nawilżać balsamem do ciała i masować, w przypadku fałd skórnych dobrze sprawdza się nieperfumowany talk. Jeśli masz problem z potliwością spryskuj perfumami ubranie lub miejsca odsłonięte (za uszami lub nadgarstki) a unikniesz w ten sposób nieprzyjemnego mieszania się ładnych perfum z nieładnym zapachem potu.

Oczywiście poza wspomnianymi wyżej rzeczami na naszą atrakcyjność wpływa też nasz ubiór, zachowanie, wygląd zewnętrzny i kilka innych rzeczy, natomiast wymienione przeze mnie wynikają z naszego zdrowia i kondycji, więc dlatego warto o siebie zadbać zanim będzie za późno. W kolejnej części postaram się Wam sprecyzować jak nasze zdrowie osobiste przekłada się na kontakty seksualne.