Zdrowy niedźwiedź cz.1

Majestatyczne, groźne czasem zabawne i intrygujące – takie są właśnie niedźwiedzie. Te prawdziwe, polarne, brunatne lub grizzly. I choć na pozór wydają się zwierzętami mało zwracającymi uwagę na swoje zdrowie to w rzeczywistości chyba tylko ich znawcy wiedzą, że niedźwiedzie to jedne z najzdrowiej żyjących zwierząt lądowych. Prowadzą taki tryb życia, który pozwala ich organizmowi na optymalne zużycie energii dostarczanej z pożywienia, a pożywienie jest tutaj kluczowym czynnikiem. Niedźwiedzie polarne potrafią w porę wyczuć w swoim organizmie zmiany chorobowe i poprzez odpowiednie odżywianie zapobiegać ich dalszemu rozwojowi lub zminimalizować skutki choroby, podobnie czynią brunatne miśki z naszych polskich lasów. Niedźwiedzie uprawiają także sport, może nie wyczynowo, ale jednak świetnie nurkują (szczególnie polarne), dość szybko biegają, brunatne i grizzly potrafią się wspinać na drzewa i skały.

Poza niedźwiedziami polarnymi inne misie są głównie wegetarianami. Misie brunatne i grizzly swoją dietę opierają głównie na roślinności jadalnej jaką mają wokół siebie (najczęściej są to gatunki jadalne też dla ludzi). Jedzą owoce, pędy, orzechy i grzyby. Po mięso (głównie ryb) sięgają regularnie ale rzadko tylko wtedy, kiedy ich organizm zgłasza zapotrzebowanie na kwasy tłuszczowe oraz białko.

A jak odżywiasz się Ty Misiu?

Z medycznego, dość sztucznego punktu widzenia bycie misiem jest niezdrowe, obciążające i prowadzi do wielu komplikacji życiowych i zdrowotnych. Tyle w teorii, w praktyce jest jednak tak, że wielu misiów misiami jest, bo inaczej nie może być – geny najczęściej są winne. Część z nas jest misiami bo lubi, część z nas bo chce, a część z nas bo musi. Są też tacy, którzy nie chcą a są. Jednak nie to jest najważniejsze kto i jak i dlaczego. Skoro już misiem jesteś warto być chociaż misiem zdrowym. Nikt nie będzie Ci tu kazał przechodzić na dietę odchudzającą lub zmuszać Cię do uprawiania sportu wyczynowo. Warto jednak pochylić się nad kilkoma rzeczami w swoim zdrowiu. Ciężko zacząć od czegoś najważniejszego w kwestiach zdrowia misiów bo każda z tych kwestii jest najważniejsza ale myślę, że bez wydajnej pompy reszta wali się na łeb na szyję. Zatem zacznę od serca nie włączając w to uczuciowości.

Najczęstszym problemem zdrowotnym misiów jest niestety zbyt wielkie obciążenie układu sercowo-naczyniowego. Ilość ciała i komórek, do których musi dostać się krew jest u misiów większa niż u zwyczajnego Kowalskiego, toteż serce misia wykonuje zdecydowanie większą pracę w ciągu godziny. Co to oznacza? Że szybciej się męczy. Ponadto na serce działają także siły ściskające zewnętrzne z klatki piersiowej i brzucha co powoduje, że serce ma do pokonania kolejną barierę – to tak jakby próbować napompować balon, który ktoś dodatkowo ściska rękoma. Obciążenie serca prowadzi w prostej linii do rozwinięcia się szeregu chorób serca oraz całego układu naczyniowego. Nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa czy choćby żylaki i tętniaki to tylko niektóre z chorób, które panów o większej budowie ciała spotykają już po 30 r.ż. Praktycznie każdej z wymienionych chorób można w prosty sposób zapobiec nie tracąc przy tym na wadze i cieszyć się dalej z bycia misiem.

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na zdrowie uk. Sercowo-naczyniowego jest skład krwi i jej konsystencja. Warto zatem zadbać o zbilansowane żywienie bogate w składniki faktycznie potrzebne organizmowi. Jedną z kluczowych zasad takiego żywienia jest: jedz tyle warzyw i owoców ile zjadasz mięsa i przetworów zwierzęcych. Warto też zadbać o odpowiednie nawodnienie i nie chcę tu mówić ile trzeba dziennie wypić wody, bo to każdy reguluje sam, ale chcę powiedzieć, że im lepiej nawodnimy swój organizm, tym płynniej nasze serce będzie działać, bo krew nie będzie zbyt skondensowana. Innym ważnym czynnikiem jest ruch oraz relaks. Nie chce pisać, że powinno się uprawiać sporty wysiłkowe i wyczynowe – jak lubisz to spoko, ale jeśli nie to co? To ruchem nazywać będziemy każdą aktywność fizyczną wykraczająca poza normalny tryb życia i poruszania się. Zatem będą to wszystkie spacery i każdorazowe zrezygnowanie z najbliższego przystanku autobusowego na rzecz tego dalszego. Będzie to każdy seks jaki się zdarza lub zdarzyć może (nawet oralny). Będzie to każda pomoc w zatarganiu zakupów wrednej sąsiadki wprost pod jej drzwi. Będzie to również każde wieczorne wyjście z domu z przyjaciółmi na imprezę, gdzie możesz potańczyć lub choć pokiwać się na parkiecie, przespacerować się po pijaku do domu lub dać w gębę nachalnemu typowi 😉.

Co do odpoczynku i relaksu jak wszyscy wiemy misie uwielbiają spać i leniuchować. Biorąc jednak przykład z miśków brunatnych warto zwrócić uwagę, że te misie śpią dużo, ale wstają jak się wyśpią. Przesypianie dnia nie jest niestety dobrym sposobem na lepsze samopoczucie. Nasz organizm potrzebuje około 7-8h snu na dobę i nie jest powiedziane, ze trzeba to odbębnić jednorazowo. Zbyt długie zaleganie w łóżku powoduje problemy z koncentracją, spowolnienie metabolizmu oraz wydalania, zaburza pracę mózgu i co ciekawe układu kostno-stawowego a co za tym idzie powoduje problemy z poruszaniem się. W czasie zbyt długiego snu szybciej odkładają się w organizmie śmieci (substancje, które albo nie powinny się tam w ogóle znaleźć albo te produkty przemiany materii, które powinny zostać wydalone w naturalnym trybie).

Sen warto rozłożyć na dwie części szczególnie kiedy nie prowadzisz jako misiek zbyt leniwego życia i masz na co dzień nieco więcej stresu. Warto poświęcić jedną lub dwie godziny ze snu nocnego na rzecz popołudniowej drzemki. Jeśli jednak twoje życie nie jest rollercoasterem popołudniowe wylegiwanie się jest całkowicie zbędnym elementem. Można je zastąpić choćby igraszkami z partnerem jeśli się go ma lub swojemu hobby albo przyjaciołom. Wiem wiem – łatwo powiedzieć, ale to kwestia odpowiedniej organizacji czasu.

Kiedy już odciążyliśmy nieco swoje serca przychodzi czas na odciążenie stawów i kręgosłupa, a te są nam niezbędne do poruszania się. I po raz kolejny przypominam, że nie o wyczynowe poruszanie się tu idzie, ale o samo sprawne podnoszenie rąk i nóg czy choćby bezbolesne wstawanie z łóżka lub fotela, na którym właśnie zaległeś. O ile sam brzuch lub wielkie uda mogą sprawiać nieco kłopotu przy spionizowaniu o tyle sprawne, niebolące stawy i silne mięśnie umożliwią pionizację dość płynnie i bezboleśnie. Masa jaką dźwigają nasze kości, stawy i kręgosłup nie musi być problemem. Wystarczy regularnie przypominać organizmowi, że ruch jest jednak ważny, więc znów wracamy do ruchu innego niż codzienne czynności. Oczywiście jeśli chcesz możesz wziąć się za sport – nie musisz. Ale spacerek – czemu nie?

Kiedy już się w miarę sprawnie i bezboleśnie poruszamy a nasze zdrowe serce bije regularnie i żwawo idziemy sprawdzić czy nie mamy cukrzycy. O tak. Niestety ca choroba cywilizacyjna przebiega najczęściej niezauważenie, a u tych którzy mają swoje zdrowie za dobre bez jego kontroli często wyrządza znaczne szkody po ciuchu, a później jest już za późno niestety. I choć na cukrzycę cierpią zarówno szczupli jak i grubi, to jednak większe prawdopodobieństwo jej wystąpienia jest u ludzi o większej masie ciała. Nie będę wgłębiał się w procesy powstawania tej choroby ani w kwestie jej leczenia. Chciałbym natomiast zwrócić Twoją uwagę na kilka objawów, które być może masz a nie kojarzysz ich z cukrzycą. Na początek jednak dość drastycznie powiem, że ta choroba bardzo sprytnie i dość szybko potrafi pozbawić Cię czucia w nogach nawet z utratą kończyn, wzroku oraz życia.

Jeśli na przynajmniej 3 z zadanych sytuacji odpowiesz sobie twierdząco powinieneś zgłosić się do lekarza:

  • często czujesz się zmęczony, senny i rozkojarzony przy tym, a nie wynika to z krótkiego czasu spania ani dodatkowego wysiłku fizycznego,
  • częściej niż zwykle odczuwasz potrzebę oddania moczu
  • chce Ci się częściej pić a napoje nie zaspokajają twojego pragnienia
  • odczuwasz nieodpartą ochotę na jedzenie lub nie możesz spokojnie powstrzymać jedzenia nawet jeśli czujesz się syty
  • masz nieodpartą stałą ochotę na słodycze
  • masz problemy z koncentracją
  • masz nieostre widzenie lub oczy męczą się szybciej
  • potrafisz wpadać w skrajne stany emocjonalne bardzo szybko
  • miewasz zaburzenia równowagi – miewasz niezdefiniowane swędzenie skóry lub uczucie lekkiego jej pieczenia
  • miewasz częste infekcje grzybicze
  • masz nieświeży oddech mimo umycia zębów i braku znaczących ubytków w uzębieniu.

Cukrzycę, szczególnie tą we wczesnym stadium rozwoju można wyleczyć skutecznie nie stosując żadnych leków – wymagana jest jednak silna wola i dyscyplina godna żołnierza.

Misie często cierpią także z powodów skórnych, a to za sprawą fałd, fałdek i wałeczków. W miejscach gdzie występują fałdki skóra ulega dodatkowej maceracji (tarciu), staje się bardziej wilgotna za sprawą potu, delikatniejsza i bardziej czuła oraz zaczerwieniona. Takie warunki są idealne dla rozwoju wszelkiego rodzaju grzybic i bakterioz. Zatem w takich przypadkach najważniejsza staje się higiena osobista. I nikt tu nie mówi o regularnych kąpielach 3 razy dziennie, ale o prostej rzeczy jaką jest odpowiednio dobrana garderoba. Misie grizzly i brunatne tracą na lato ogromne ilości futra, by nie przegrzać organizmu oraz zapobiec odparzeniom skóry. Zatem i Ty misiu dostosuj swoją odzież do panujących warunków pogodowych, weź jednak pod uwagę, że tłuszcz niestety marznie najszybciej, co powoduje, że założenie cieniutkiej kurteczki w chłodny dzień doprowadzi Cię prędzej do zapalenia płuc niż sprawi, że tłuszczyk zadziała ochronnie (na marginesie – niedźwiedzie gromadzą na zimę tłuszcz wcale nie w celach ochrony przed chłodem, a jako materiał odżywczy dla organizmu na długie miesiące snu zimowego…. Misie hodują za to bujne futro aby je chroniło przed chłodem w misiowej norze). Co do samej skóry warto zwrócić także uwagę na jej odpowiednie nawilżenie, gdyż przesuszona skóra częściej pęka, ma skłonność do wyprysków, potówek i otarć. Samo nawilżanie, balsamowanie, kremowanie i pielęgnacja może być przyczynkiem do całkiem miło spędzonego wieczoru – if you know what I mean 😉

Na koniec jeszcze jeden bardzo ważny aspekt zdrowotny wynikający z bycia misiem. Zaburzenia seksualne. Mało kto z Was pewnie wie (chyba, że czytasz regularnie refformowego bloga), że panowie mający nieco więcej ciała są bardziej wytrzymali w seksie. Wytrzymałość opiera się tu na długości trwania stosunku oraz stopniu podniecenia. Pozwolę sobie zacytować tu fragment własnego tekstu. Przyczyną, która powoduje, że facet z nieco większą ilością tłuszczu jest bardziej wytrwały w seksie jest hormon o nazwie estradiol. Jest to hormon sterydowy i jest pierwotną formą estrogenu – żeńskiego hormonu płciowego, odpowiedzialnego przede wszystkim za rozwój żeńskich cech płciowych, regulację cyklu miesiączkowego, oraz ma wpływ na zachowania seksualne u obu płci. Współcześni endokrynolodzy udowodnili, że typowo żeńskie hormony mają istotny wpływ na wiele męskich cech, w tym również na potencję. Produkcją estrogenów steruje mózg. U mężczyzny są wytwarzane w mosznie, mózgu i tkance tłuszczowej. Są to bardzo niewielkie ilości, zdrowy mężczyzna ma zaledwie 20-40 pikogramów estrogenów w mililitrze krwi. Pikogram to bilionowa część grama. Niedobór estrogenów u mężczyzn może powodować niepłodność oraz zaburzenia spermatogenezy. Dzięki nim panowie zachowują równowagę psychiczną, są energiczni i bardziej wytrzymali niż kobiety. Estrogeny wpływają również na analityczny sposób myślenia większości mężczyzn. Mają również zasadnicze znaczenie dla męskiej seksualności. Panowie, który mają dużo testosteronu i mało estrogenów, bardzo często odczuwają pożądanie, ale nie mogą odbyć stosunku (brak wzwodu lub zaburzenia erekcji oraz/lub zaburzenia nerwowe wywołane stresem, które potęgują zaburzenia wzwodu). W chwilach silnego podniecenia to właśnie estrogeny decydują o wytrzymałości, dodają siły i energii. Testosteron tylko wywołuje pożądanie, ale gdy brakuje estrogenu, plemniki są mało ruchliwe lub nie zostają uwolnione.

Jest jednak jeden haczyk w tym wszystkim – nadmierna ilość estrogenów prowadzi do pasywności w podejmowaniu inicjatyw seksualnych, zaburza prawidłowe funkcjonowanie testosteronu także powodując brak erekcji oraz stany lękowo-depresyjne. A nadmiar estrogenów bierze się głównie z nadmiaru tłuszczu.

Tyle w części pierwszej. W drugiej postaram się zwrócić uwagę na społeczne i psychiczne aspekty bycia zdrowym misiem.